***

Rekrutacja do edycji XII Imperiusa wystartowała pod tym adresem: http://imperius.chilioi.webd.pl/index.php

***

Zapraszamy do ImperWiki

* * *
Koniec edycji XI (finalna tura 544), trwają przygotowania do startu edycji XII.

Wydarzenia

Awatar użytkownika
Authir
Administrator
Posty: 4054
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:07

Re: Wydarzenia

Postautor: Authir » 06 lip 2017, 9:33

Wielkie Księstwo Żmijewskie
73 Po.U.R.*

*po upadku Rumii


- „W imieniu Magni Duxa Władymira Prosimirowicza Żmijowa, pana Żmijowa, Jantarii, Ozierska i Polesia; za szerzenie nielegalnej wiary bidadaryjskiej skazujemy ciebie na śmierć. Wyrok zostanie wykonany natychmiast.”
Słowa te można było usłyszeć w Wielkim Księstwie Żmijowskim coraz częściej. Hanzetyccy kupcy oprócz nieznanych dotąd towarów: przypraw i jedwabiu, przynieśli na kontynent coś jeszcze. Kult Boskiej Kreacji. Wielu z nich stało się jego gorliwymi członkami, sprowadzając do ojczyzny mnichów z odległego, południowego kontynentu. Zaczęli oni nawracać coraz więcej Żmijów, co stanowiło jawne pogwałcenie ukazu w sprawie wiary i wyznań. Nie trzeba było długo czekać na reakcję władz. W krótkim czasie większość łamiących prawo została aresztowana i pokazowo skazana na śmierć.

Postanowienia soboru asturskiego mocno rozsierdziły wielkiego księcia i patriarchę z jego nadania- Daniela. Kult Primusa w Wielkim Księstwie faktycznie uzależniono od Rumy. Wśród wyższych warstw społecznych wystąpiło rozgoryczenie i o ten stan rzeczy zaczęto obwiniać Asturię, organizatora soboru. Na pewno nie ułatwi to przyszłych rozmów dyplomatycznych między oboma krajami. Mimo tego, Żmijowie nie zamierzają respektować tych ustaleń. Zgodnie z ukazem w sprawach wiary i wyznań, każda hierarchia niepodlegająca patriarsze Danielowi jest nielegalna.

Sprawy wyznaniowe stają się coraz większym ogniskiem zapalnym w Wielkim Księstwie Żmijowskim. Z jednej strony atrakcyjny dla wielu kult Kreacji, z drugiej rumijskie wpływy w religii Primusa. Nie wiadomo jak sytuacja się rozwinie, ale jedno jest pewne. Wszystko teraz zależy od Władymira Prosimirowicza Żmijowa i jego stanowczości w respektowaniu wydanego ukazu.

  • Intensyfikuje się wrogie działania wobec religii bidadarskiej
  • Hierarchia kościoła Pierwszego w Żmijowie rozsierdzona soborem, nie uznaje zwierzchnictwa rumijskiego
Awatar użytkownika
Authir
Administrator
Posty: 4054
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:07

Re: Wydarzenia

Postautor: Authir » 29 lip 2017, 9:28

Imperius
73 Po.U.R.*

*po upadku Rumii


Wielka gra dobiegała końca. Cztery postacie odeszły od stołu, porzucając grę. Kiedyś miały ponownie zasiąść do swej odwiecznej rozgrywki - na nowej planszy z nowymi pionkami. Nawet bez uwagi graczy pionki jednak przesuwały się, tocząc swoją walkę...

Dwa starożytne imperia - Teredon i Ruma, istniejące od tak dawna, że zdawały się być wieczne. Przez wieki wpływały one na kształt świata i nadawały bieg jego dziejom. Na świecie nie mogą jednak istnieć dwa supermocarstwa. Zarówno Teredon jak i Ruma były największymi imperiami swych czasów - te czasy dobiegały jednak końca, a oba imperia murszały i gniły od środka. Kluczem do światowej dominacji zdawało się być zmiażdżenie rywala. Oba imperia dysponowały ogromnymi zasobami, niezliczonymi rzeszami poddanych i licznymi sojusznikami, którzy mogli pozwolić im toczyć wojnę na całym Imperiusie przez całe lata. Konflikt między Rumą i Teredonem miał stać się później znany jako Wielka Wojna, będąca początkiem nowej ery.

Wojna była długa i brutalna - dziesiątki tysięcy ginęły na polach bitew centralnego Imperiusa, od Mezji po kraj Zestów. Przeważająca liczebność armii Birwy ścierała się z taktyczną maestrią i armiami sojuszników Rumy. W wyniku konfliktu ziemie dawnego kraju Zestów i Armoraux zostały wyniszczone. Artois podzieliło los swego suwerena, ginąc w ogniu i masowych rzeziach sprawionych im przez wojowników Kalifa i Świątyni. Tysiące uchodźców schroniły się w Asturii i Udmurgii, szukając tam schronienia przed wojną i pielęgnując pragnienie zemsty. Tytanicznym wysiłkiem armie Teredonu zdołały wedrzeć się do serca ziem Rumy i zaatakować Vibonę. Imperator nie zginął jednak w bitwie, a zamordowany przez falkenidzkich asasynów. Śmierć augusta złamała wiarę legionów w zwycięstwo i doprowadziła do upadku Vibony. Miasto płonęło przez tydzień, podczas których trwała nieustanna orgia grabieży i destrukcji. Kapłani Teredonu mogli świętować zwycięstwo nad znienawidzonym wrogiem - legiony były w rozsypce, a ocalali oficjele i wodzowie jęli rozdzierać między siebie umierające imperium. Teredonowi nie dane było jednak długo cieszyć się tryumfem.

Malchus Krwawy - Wielki Septon i tyran Punicji znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Jego kraj powoli pogrążał się w chaosie, a lud i rody były podjudzane przez obce i wewnętrzne siły wrogie jego władzy. Musiał skanalizować rosnący gniew ludu, aby nie podzielić losu Magonidów. Cel był oczywisty - wyczerpany wojną Teredon, który zadał tak potężny cios handlowi Punicji. Związek mógł wydawać się bezzębnym tygrysem - ale nadal był jedną z wiodących morskich potęg świata. Inwazja na Teredon zaskoczyła kapłanów. Punijczycy bezlitośnie palili i łupili, niewoląc każdego kogo mogli i niszcząc niegdyś kwitnące, do tej pory niedotknięte wojną serce Państwa Świątynnego. Świątynia raz jeszcze zdołała zwyciężyć, odpierając Punijczyków i zajmując Wyspy Lazurowe. Gdy niedobitki niegdyś potężnej armady Punicji kierowały się ku rodzimym wyspom, pozostawiły za sobą zrujnowaną ziemię. Świątynia musiała wycofać się za góry, porzucając marzenia o kontroli ruin Rumy. Osamotniony Kalifat nie mógł liczyć na szansę samodzielnego zwycięstwa przeciw pogrobowcom Rumy...

Kres Świątyni przynieść miało jedno z najbardziej niedocenianych państw Imperiusa - daleka Udmurgia. Jej książe reformował kraj na modłę wschodu - nowa, stała armia zwana Drużyną za sprawą nadań ziemskich i przywilejów szybko przekształciła się w rycerstwo. W końcu zaprzestano zwoływania wiecu, a książę ogłosił się Carem - na wzór upadłej Rumy. Wzmocniona nabytkami na wschodzie, Udmurgia ruszyła przeciw południowcom pod hasłem wyzwolenia Dredżów, Armoryjczyków, Zestów i wszystkich innych ludów cierpiących pod batem Świątyni. Rewolty wybuchały w całym Teredonie, a Udmurgowie maszerowali przez Maharasztrę prosto pod Taralath. Od kompletnego upadku Teredon ocaliło dopiero niespodziewanie zwycięstwo pod Taralath. Zwycięski wódz armii południowców ogłosił się Królem Teredonu i Maharasztry, której władca zginął podczas upadku swej stolicy - a bezsilna Rada została całkowicie odarta z władzy i wpływów, chociaż przez stulecia miała nie zaprzestać prób podkopania władzy króla - aby raz jeszcze przywrócić porządek uważany za nich przed odwieczny. Pokój był mimo tego gorzki - Udmurgia odebrała dawne ziemie Dredżów i wymusiła na Zjednoczonych Królestwach jak od tej pory były zwane, uznanie niepodległości Armoro i Zestii. Udmurgia miała stać się hegemonem na północy, rywalizując o wpływy z Królestwem Asturii.

Zerrukini od początku byli w beznadziejnej sytuacji. Mimo otoczenia i wycięcia w pień legionów Rumy i ekspedycji Asturii, musieli stawić czoła kolejnej armii wschodniego sąsiada i nadciągającemu wikingowi Auralen. Wietrząc łatwy łup, ruszyli również Tryverowie. Choć przez cały czas potajemnie wspierani przez Udmurgię, walczyli na wielu frontach przeciw przeważającemu przeciwnikowi. Morderstwo Freywinda zlecone przez Ra pozwoliło Zerrukinom na oddalenie przynajmniej jednego zagrożenia, jednak w końcu Ra został zmuszony do uznania władzy Asturii nad Alezją i Wyspą Aniołów. Zerrukini odwlekli w czasie swoją zagładę - jednak w końcu Udmurgia zdecydowała się ich poświęcić, świadoma nieuchronnego upadku wschodniego sąsiada. Rozbiory Zerruko między Udmurgię i Asturię położyły kres temu państwu, a w końcu imię Zerrukinów pamiętane było tylko przez historyków. Asturia stała się centrum wiary w Primusa i głównym rywalem Udmurgii - rywalizującym z nią o wpływy w Zestii i Armoro.

Na południu stało się w końcu to, co musiało się stać - Związek Punicki pogrążył się w wojnie domowej. Kupcy byli już zmęczeni kolejnymi awanturami i indolencją kultu Molocha. Bardziej reformatorsko nastawieni obywatele byli świadomi tego, że kulty starych, krwawych bogów jedynie czynią ich, w oczach reszty świata, demonami które można oskarżyć o każde nieszczęście. Punicka diaspora z chęcią wsparła rebeliantów. Przez długi czas żadna ze stron nie mogła osiągnąć przewagi - aż do momentu interwencji Bidadari. Syn Niebios łakomym wzrokiem spoglądał na okoliczne ziemie i zdecydował się siłą zmusić Punijczyków do uznania nowego boga - a po nich przyjść mieli następni... Rebelianci, wspierani przez zastępy wojsk dalajlamy obalili w końcu reżim Malchusa. Świątynia Molocha została zburzona, a za nią w ślad poszły inne świątynie Starych Bogów. Od tej pory Punicja miała mieć jednego boga - Syna Niebios. Mnisi jęli konwertować znękany wojną lud, zaś lamowie postanowili uczynić Punijczyków odpowiedzialnymi za swój handel - w miejsce coraz bardziej aroganckiej i panoszącej się Hanzy. Punicja miała zacząć powoli się odbudowywać pod czujnym okiem wielkiego sąsiada. Bidadari zaś zbierało siły do tego, aby zmusić gaijinów z kontynentu do uznania jedynej prawdziwej wiary. Przygotowania trwać miały wiele dekad - podczas których Bidadari dokończyło najkrwawszy i najmniej znany podbój Imperiusa. Pathum Thani okazało się być tropikalnym piekłem, a każdy krok naprzód opłacony musiał być krwią Bidadarczyków. Chyba żaden inny kraj nie mógłby sobie pozwolić na taki podbój - ale Syn Niebios nie zamierzał uznawać porażki. W końcu Pathum Thani stało się jedną z prowincji Bidadari, a wszyscy jej mieszkańcy zostali wymordowani. Po setkach lat archeolodzy mieli zacząć odkrywać pozostałości wymordowanego ludu...

Upadek Rumy wytworzył polityczną próżnię. Imperium zdawał się być zbyt wielkie aby upaść, a pustka po nim powstała przerosła okoliczne państwa, które choć z utęsknieniem wypatrywały upadku kolosa, to nie były tak naprawdę gotowe na jego koniec. Odwrót Teredonu pozostawił Kalifat osamotniony przeciw pogrobowcom Rumy, Rzeszy i Żmijom. W miejscu imperium powstał kalejdoskop ciągle zmieniających się państewek rządzonych przez potomków Flawiuszy, cesarzy i antycesarzy, pociotków kalifa czy faworytów Auralen, Żmijów albo Rzeszy. Na wschodzie trwać miał długi i chaotyczny okres wojen, w których sojusze zmieniały się z dnia na dzień. Władza centralna w kalifacie stopniowo słabła i w końcu rozpadł się on na niezliczone domeny, rządzone przez niezliczonych potomków dawnych kalifów. Mimo to, Dżahillyci zdołali opanować południe Rumy. Asturia zabezpieczyła dla siebie zachodnią część imperium, wchodząc w ten sposób w konflikt w Żmijami. Po długim okresie wspierania różnych pretendetów, kniaź ogłosił się w końcu Carem i sukcesorem Rumy - a Żmijogród ogłoszono trzecią Rumą, która trwać miała wiecznie. Kościół Pierwszego został podporządkowany carowi, co wywołało tarcia z sąsiadami. Żmijowie sprawowali kontrolę nad Hanzą, większością ziem Rumy i byli na najlepszej drodze do stania się hegemonem wschodu.

Każdy hegemon musi jednak stawić w końcu czoła innym ambitnym pretendentom. Chociaż związki między dominami dynastii Bredeiskiej słabły, to nadal stanowiła ona znaczną siłę, jednoczoną niechęcią do Żmijów. Samo Auralen z czasem zaczęło ulegać wpływom z kontynentu i przyjęło wiarę w Primiusa, upodabniając się do pozostałych krajów regionu. Rosnące tarcia w koloniach doprowadziły do nadania im niezależności jako Księstwa Nowej Asturii, rządzonego przez Lorda Protektora z dynastii bredeiskiej. Z czasem księstwo pod wpływem Hanzy przekształciło się w Zjednoczone Republiki. Kraj ten od początku zmuszony był balansować między Żmijami, Auralen i Rzeszą, które dążyły do nieuniknionego konfliktu. Pretekstem stała się sprawa elektoratu von Anhaltów - który chcieli, powołując się na pokrewieństwo przejąć Żmijowie. Chociaż poprzednio w ten sposób elektorat i potem koronę przejęli Bredeiczycy, teraz nie zamierzali na to pozwolić. Wpływy Żmijów pogrzebałyby szanse na wzmocnienie władzy Kaisera i mogły spowodować wpadnięcie Rzeszy w ręce Żmijów - którzy mogliby utworzyć wtedy imperium, które przyćmiłoby rozmiarem Rumę. Nie bez znaczenia był też religijny konflikt między Soborem a Carem. Wiele z Republik również ciągnęło do Żmijów i kierowanej przez nich Hanzy, chociaż Lordowie Protektorowie wspierali swych krewniaków z Auralen i Rzeszy. Państwa wschodu zwarły się w walce, a Rzesza i Republiki podzieliły się na zwolenników Żmijów i Bredeiczyków. Z czasem w konflikt wmieszała się Asturia, ogłaszając krucjatę przeciw Żmijom, jako obmierzłym heretykom.

Przez długi czas żadna ze stron nie mogła osiągnąć zwycięstwa. W końcu cios nadszedł z niespodziewanej strony - Bidadari zamknęło kantory Hanzy i zakazało handlu z kontynentem, uzasadniając to prześladowaniami wyznawców dalajlamy, nieuczciwością kupców i arogancją Hanzeatytów. Zrujnowany Teredon przestał być eksporterem żywności, a pogrążona w wojnie i przeludniona północ doświadczyła klęski głodu - i nadchodzących po niej zaraz. Wydawać się mogło, że Żmijowie padną pod naporem rywali - jednak wtedy z wysp wyruszyła największa flota jaką widziano w dziejach - Bidadarczycy i Punijczycy na rozkaz dalajlamy mieli podbić kontynent, zaczynając od Rzeszy. W kraju tym liczba wyznawców Boskiej Kreacji powoli acz stale rosła przez ostatnie dekady - i wielu witało najeźdźców niczym wyzwolicieli, którzy mieli przynieść im wybawienie i nowy porządek. Koalicja bredeiska załamała się, a Auralen i Asturia zawarły pokój ze Żmijami, dokonując wielu ustępstw terytorialnych i politycznych. W zamian Żmijowie zgodzili się wysłać kontyngent mający walczyć z fanatycznymi hordami wyznawców dalajlamy, którym śmierć nie była straszna - w końcu mieli odrodzić się w nowej, lepszej formie.

Inwazja z południa miała więc zaskakujący, jednoczący wpływ na wyznawców Primusa. Ogłoszona zarówno przez Patriarchę Żmijów jak i Kardynała Asturii krucjata ruszyła walczyć z armią inwazyjną, która maszerowała od tryumfu do tryumfu, miażdżąc zdezorganizowane wojska elektorów Rzeszy i wciągając do swych szeregów masowo przystępujących do niej Bundesów. Stopniowo udało się zatrzymać napór południowców i zmusić ich do odwrotu. Aby złamać opór wyznawców Boskiej Kreacji mordowano każdego, podejrzanego choćby o sympatię wobec Bidadari - postanowiono oczyścić kontynent z niewiernych, a nowo powołana Inkwizycja miała ręce pełne roboty. Primusowcy skopiowali wynalazek prochu od Falkenidów i stworzyli pierwszą broń palną, która swój chrzest przeszła w walkach z Bidadarczykami. Wojna zyskała sobie miano Dwudziestoletniej i wyczerpywała zasoby obydwu stron. W końcu niepokoje na Punicji, niechętnej dalszej wojnie zmusiły Bidadari do odwrotu - armia porzuciła próbę podporządkowania sobie kontynentu i odpłynęła na południe. Wielu Bundesów podążyło za południowcami, osiedlając się na Wyspach Perłowych i umykając w ten sposób przed Inkwizycją. Mimo zwycięstwa walki z fanatycznymi partyzantami i fanatykami, którzy nie chcieli uznać porażki trwać miały jeszcze dekadę. W obliczu odwrotu Bidadari sojusz Primusowców rozpadł się. Rzesza połączyła się z Republikami tworząc nowe, niezależne od Auralen i Żmijów państwo. Hanza przestała właściwie istnieć w obliczu całkowitego embarga ze strony Bidadari, a Auralen stopniowo ulegało zapomnieniu i traciło na znaczeniu. Odzyskać je miało dopiero, gdy podczas rewolucji przemysłowej na wyspie odkryto wielkie pokłady węgla... Carat Żmijów stał się dominującą potęgą wschodu, muszącą jednak rywalizować z Rzeszą i Asturią.

Przez stulecia miano straszyć dzieci "skośnookimi demonami", a wielu wypatrywało kolejnej inwazji z południa. Bidadari nie zdołało jednak nigdy zgromadzić sił do kolejnej inwazji i znowu popadło w mroki izolacjonizmu i nienawiści do wszystkich obcych. Ich wpływy stopniowo kurczyły się, a rywalizacja lamów i wojowników o wpływy zajmowała zasoby i uwagę Złotej Wyspy. Choć wiara Bidadari bezsprzecznie dominowała na południowych wyspach, to Punicja i Wyspy Perłowe uniezależniły się. Izolacja Bidadari miała stać się prawie całkowita - i przerwana dopiero gdy kanonierki admirała Parsona z Auralen wymusiły na Bidadari otwarcie granic.

Partia zakończyła się, a opowieść dobiega końca...

  • Zakończenie X edycji Imperiusa

Wróć do „Wydarzenia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości