***

Rekrutacja do edycji XII Imperiusa wystartowała pod tym adresem: http://imperius.chilioi.webd.pl/index.php

***

Zapraszamy do ImperWiki

* * *
Koniec edycji XI (finalna tura 544), trwają przygotowania do startu edycji XII.

Wydarzenia

Awatar użytkownika
Authir
Administrator
Posty: 4054
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:07

Re: Wydarzenia

Postautor: Authir » 20 kwie 2017, 13:07

Hierokracja Bidadari
66 Po.U.R.*

*po upadku Rumy


Epidemia ospy rumijskiej wstrząsnęła Hierokracją Bidadari, podkopując podstawy do tej pory niezwykle wprost stabilnego kraju. Po wielu miesiącach po kraju poniosła się jednak wieść - oto Syn Niebios, Boski Dalajlama powrócił do zdrowia! Niosący tą radosną wieść lamowie i posłańcy mówili, że powodem słabości boskiego władcy była walka którą musiał stoczyć z demonami przysłanymi przez "cudzoziemskie diabły" - tymi samymi, które spowodowały wybuch epidemii! Boski Dalajlama miał pokonać trzykroć po tysiąc demonów - bowiem to on jest bogiem na ziemi. Przegnał je z błogosławionej wyspy - i tym samym powróci na nią niebiański porządek.

W tym czasie zaraza powoli wygasała sama z siebie - kto miał umrzeć ten umarł a liczba zachorowań gwałtownie zmalała - po pewnym czasie sytuacja się uspokoiła. Luźne bandy chłopstwa albo rozproszyły się, lub zostały rozbite przed kastę wojowników i miejscowe milicje. Wieści o ozdrowieniu dalajlamy ochłodziły nastroje i ludzie powrócili na pola ryżowe. Ozdrowiały dalajlama dokonał serii nominacji, które pozwoliły na rekonstrukcję zdziesiątkowanego aparatu urzędniczego.

W całym Bidadari głosi się, że winę za zarazę ponoszą "cudzoziemskie diabły" - i nie kto inny jak obcy i niewierni są winni wybuchowi zarazy. Nie można im ufać, a ich słowa są trucizną. Kontakt z nimi ma powodować choroby, szaleństwo i mieć zły wpływ na karmę - a tym samym spowodować reinkarnacją w pośledniejszej formie. Tylko lamowie i odpowiednio przez nich pobłogosławieni ludzie mogą kontaktować się z cudzoziemskimi diabłami bez śmiertelnego ryzyka.

Boski dalajlama wydał więc edykt nakładający jeszcze większe ograniczenia na kontakty handlowe z cudzoziemcami. W "miastach otwartych" Dharmacie i Phabhaphie handlować mogą kupcy odpowiednio z Rzeszy i Punicji - i tylko oni. Każdy inny obcy który przybędzie do Bidadari lub spróbuje zejść na ląd w innym miejscu ma zostać uwięziony i przekazany lamom. Bundesi w Dharmacie i Punijczycy w Phabhaphie zachowali swoje placówki handlowe - które otoczono jednak murem i obszar wokół nich wyznaczono na miejsce, gdzie prawo przebywać mają niewierni - zaś handel z nimi nadzorowany jest przez wyznaczonych lamów. Opuszczenie obszaru murów karane jest śmiercią - a zgodę na wejście do dzielnic handlowych wydawane są dla konkretnych kupców. Posłowie mają prawo przybywać tylko do Phabappy - i dopóty nie zdecydowane będzie inaczej, każda próba przedarcia się za mur będzie skutkować egzekucją. Prawo wstępu w głąb Bidadari otrzymali tylko puniccy i bundescy konwertyci, którzy jednak również są uważniej niż kiedyś obserwowani.

Bidadarscy kupcy otrzymali zakaz samowolnej podróży poza wyspę - na każdą podróż wydane musi być pozwolenie przez lamów, a do statków przydzielani są zaufani ludzie kapłanów - mający swoimi modłami chronić przed zgubnym wpływem obcych. Zgoda wydawana jest na podróż do konkretnego portu - na tej samej zasadzie wysyłani są przedstawiciele dalajlamy do placówki handlowej w Rzeszy.

Indoktrynowany przez stulecia lud przyjął polecenia Dalajlamy - zaś ograniczenia handlu doprowadziły do załamania podstaw kultu Czasów Końca, którego bogaci zwolennicy ucierpieli z powodu ograniczeń nałożonych na handel. Utrzymywany w fanatyzmie i strachu lud zaczyna wykazywać coraz większą ksenofobię - i wystrzegać się kontaktów z obcymi, lub nawet zachowywać wrogo. Już wcześniej zamknięte błogosławiona wyspa stała się nieomal całkowicie zamknięta i prawie żadne wieści nie opuszczają Bidadari. Miejscowi konwertyci aby potwierdzić swoją lojalność również dystansują się od swoich ziomków - co jest zwłaszcza widoczne przy Punijczykach, którzy nie mają po co wracać na Punicję i są nawet bardziej gorliwi w wykonywaniu poleceń dalajlamy niż miejscowi. Bidadari staje się krajem prawie całkowicie izolowanym od reszty Imperiusa.

Inny, mniejszy i bardziej powiązany z resztą kontynentu kraj straszliwie ucierpiałby z powodu takiej blokady - jednak Bidadari jest ogromną wyspą, obdarzoną żyznymi glebami i licznymi bogactwami naturalnymi - sprawiającą że właściwie nie musi nic sprowadzać z kontynentu, aby móc trwać i prosperować - ba, to raczej kraje kontynentu potrzebowały dóbr luksusowych pochodzących z Bidadari - przypraw, ziół czy cennych metali. Na całym kontynencie gwałtownie rosną ceny dóbr sprowadzanych z Bidadari, na północy bardziej odczuwalny stał się niedobór żywności, którą Bidadari obficie eksportowało. Paradoksalnie na polityce dalajlamy zyskali jego lojalni poddani, którzy mogą sprzedawać dobra z Wyspy za o wiele większą cenę - a pieniądze trafią w ręce lojalnych Bidadarczyków i lamów. Niewielki zysk zanotowali także Punijczycy i Rzesza, którzy jako jedyni mogą zawijać do portów Bidadari - podczas gdy polityka dalajlamy uderzyła w handel całej reszty krajów Imperiusa - choć spadek był z racji odległości od południowej wyspy dość niewielki. Również kupcy z Teredonu zanotowali zyski, bo po Hierokracji teraz oni przejęli pałeczkę spichlerza Imperiusa.

Wyspa Cudów nie potrzebuje obcych - i nastały dni izolacji... Tylko czas pokaże, jak długo Bidadari będzie odcinać się od reszty Imperiusa.


  • Spadek modyfikatora handlu w Hierokracji Bidadari o 5%
  • Wzrost modyfikatora handlu w Punicji, Rzeszy i Teredonie o 3%
  • Spadek modyfikatora handlu w Kalifacie Dżahila, Imperium Północnorumijskim o 2%
  • Spadek modyfikatora handlu w Królestwie Auralen, Zerruko Errasuma, Wielkie Kniaziostwo Żmijowskie o 1%
Awatar użytkownika
Authir
Administrator
Posty: 4054
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:07

Re: Wydarzenia

Postautor: Authir » 25 kwie 2017, 0:05

Hrabstwo Artois
66 Po.U.R.*

*po upadku Rumy
king.jpg


Kerak to wyniosła cytadela nad polami po horyzont. Kerak to wysokie mury z gładzonego kamienia. Kerak to baszty z zatkniętymi chorągwiami z godłem Artois i Hatux. Kerak to oblężona twierdza... Jak w każdy dzień targowy do stolicy hrabstwa zawędrowały setki kupców i okolicznych chłopów a wraz nimi miriady psów, szczurów świń i much. Henryk Hatux zwykle w te dni wyjeżdżał na polowanie w towarzystwie towarzyszy ze swej chorągwi. Spotykani przez swych brodatych włościan patrzyli na nich z grzbietów ogromnych, północnych koni z długa sierścią na pokaźnych kopytach. - Z drogi Abdullach! Yalla! - krzyknął Renee de Artois, ulubieniec hrabiego - Hrabia jedzie polować! Wreszcie minąwszy tłum wyjechali do cienistego lasku w drodze na Ibelin. Właśnie minęli rozlewiska rzeki Redar. Reszta towarzyszy została w tyle. Henryk i Renee zostali sami. - Tam za rzeką zaczyna się Edassa. To wzgórze do Breauke Montaigne. Stańmy na chwilę... - rzekł Renne. Hatux zgodził się. Podszedł do rzeki zaczerpnął wody. Nagle poczuł, że Renee jest blisko. Zbyt blisko. - Renee, nie teraz... mamy post i nic nas.. - jednak nie zdążył dokończyć. Rycerz wyciągnął mizerykordię i uderzył. Henryk po chwilowym oszołomieniu sam wyjął krótki miecz. Jednak Renee był szybszy, smagnął po ręce, krew trysnęła na piach. Błękitna jak lazur. - Jestem niepokonany - syknął i ciął w twarz. Przeciwnik zaniósł się i odchylił. Hrabia przeszedł do ataku, tnąc i dźgając. Wreszcie dopadł tętnicy i przyłożył stal. Docisnął. Renee, zdrajca, dokonał felonii i zamachu osunął się na ziemię. Henryk uczynił to po chwili, zaciśnięta pięść była strzępem mięsa. Po chwili z krzykiem zjawili się inni towarzysze, zabrali swego pana do domu szpitalnego braci szpitalnych...

"Żyw będzie, jednak złe duchy imamów zatrują krew i zła krew rozpleni się po ustroju... Naah Naah! Asim aklahabity, sancto real sang reall... Zamknij gębę niewierny psie, wyprowadźcie stąd tego brodacza.. Naah! Panie! kadzidło... kadzidło pomoże! ... Na nic wszystko, trzeba ciąć. Naah.. Dajcie więcej kadzidła, Chwała Primusowi"

Z półsnu ocknął się Henryk nad ranem.. Nawet ni przyglądał sie bliżej czerniejącej dłoni. - Tnijcie - rzekł - stójcie, dajcie porządny pas. I spirytus. Kto mnie zdradził? - Renee - padła odpowiedź - suszy się w klatce nad wejściem do bazaaru a raczej to co zostawiły sępy. - Tnijcie - powtórzył Hatux tłumiąc łzy. Czy sprawił je ból fizyczny czy zdrada gwardzisty nikt się już nie dowiedział. Medyk tymczasem wdział swą ptasią maskę i przyszykował ostrą piłę. Jednak, teraz do sprawy wmieszał się kapłan: - Nie ta, ta jest nieczysta, nieokadzona. Diabelski Abdul ja trzymał w łapach. Weź tę - poradził. Piła "poświęcona" była tępa i rdzewiejąca. Za to pachniała kadzidłem. Medyk przyłożył ja do ramienia. Skóra rozdarła się, mięśnie mlasnęły, kość wydała pisk. Po kwadransie ręka odskoczyła. Nikt nie wierzył w wyzdrowienie hrabiego.

Jednak ów wstał. Blady jak ściana a jednak kroczył i zażądał wina, piwa, gulaszu i chleba. Wnikliwe śledztwo wykazało, że za zamachem kryje się złoto zaproponowane za śmiertelne ugodzenie pana Hatuxa. Półświatek mieszanego ludu znów zaatakował. Czymże jest honor rycerza, kiedy daje się opanować żądzy pieniądza? Stado wilków wokół nóg, stado wron nad głową - krążą i gotowe zaatakować swego pana. Urwały mu już rękę, szczęściem lewą. Czy dobiora się do czoła? Henryk staje się obsesyjnie ostrożny i wyczulony na wszelkie próby zamachu i nie dowierza już nikomu. Stale trzyma przy sobie żelazo i nosi zbroję.


  • Zamach na życie hrabiego Henryka Hatuxa!
  • Zdrajca - gwardzista - uśmiercony przez hrabiego, poszlaki wskazują na złoto z półświatka
  • Hrabia stracił lewą dłoń, ale przeżył
  • Hrabia zyskuje cechę „Ostrożny”; Paranoja Hatuxa rośnie
Awatar użytkownika
Authir
Administrator
Posty: 4054
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:07

Re: Wydarzenia

Postautor: Authir » 25 kwie 2017, 0:14

Imperium Północnorumijskie
66 Po.U.R.*

*po upadku Rumii

pomeii-street-scene.jpg


Zmieniające się czasy wymagają zmieniających się rozwiązań. Ta stara prawda jest dobrze znana w Vibonie, gdzie Imperator Fabiusz Septymanus wraz z zastępami urzędników i prawników od dłuższego czasu prowadzi swe państwo nie tylko przez dziejową zawieruchę, ale również przez szereg coraz dalszych i głębszych reform w rumijskich strukturach władzy. Gwałtownie zmieniające się okoliczności zdają się pozytywnie wpływać na zapał do takowej pracy i skutkują coraz to nowymi pomysłami. W ostatnich latach w leżących na południu krajach, takich jak Kalifat Dżahilla czy Punicja doszło wszak do istotnych przemian, choć o ile powołanie przez Kalifa rady Divanu nie jest niczym niezwykłym, to niedawna całkowita przemiana ustrojowa i sakralizacja Punicji mogła mieć znaczący wpływ na pracę wielu spośród zatrudnianych przez Imperatora uczonych.

Najnowszym osiągnięciem rumijskich reformatorów jest Notum Dignitarium - kompletny spis obejmujący dziesiątki różnych urzędów, wyznaczający im ścisłe ramy odpowiedzialności i zadania, precyzujący funkcje i likwidujący lub przekształcający nie do poznania wiele starych, skostniałych, republikańskich urzędów. Postępująca tym samym centralizacja i regresja dawnego republikańskiego ustroju znacząco umacnia władzę Imperatora i jego zaufanych dworzan. Powoduje to coraz większy zanik dawnej tradycji cursum honorum, czyli pełnienia kolejno coraz ważniejszych urzędów zmierzających na najwyższe miejsca w państwie dostojników. Jakby na to nie spojrzeć, od upadku Rumy, dawny republikański i demokratyczny charakter jej północnych spadkobierców zaciera się coraz bardziej, obecnie odstępując od niego już praktycznie całkowicie. Pewnie zmierzając natomiast w stronę dyktowaną przez resztę świata: silnej władzy centralnej i autorytecie osoby władcy.

Jakkolwiek zmian tych nie ocenią barbarzyńcy mieszkający poza ziemiami Imperatora, pewne jest jedno. Fabiusz Septymanus nie spoczywa na laurach i twardo zmierza ku raz obranemu celowi. Przyszłe lata pokażą, czy okaże się on słuszny i czy jego dziedzictwo zostanie obronione przez następców.

  • W Imperium Północnorumijskim przeprowadzono kolejną reformę: Notum Dignitarium
  • Wzrost administracji w Imperium Północnorumijski o 7,5%
  • Spadek stabilności w Imperium Północnorumijskim o 3,5%
  • Latyfundyści podnoszą lament wobec Notum Dignitarium i scentralizowanej wizji Imperium
Awatar użytkownika
Authir
Administrator
Posty: 4054
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:07

Re: Wydarzenia

Postautor: Authir » 29 kwie 2017, 0:26

Wielkie Księstwo Żmijowskie
67 Po.U.R.*

*po upadku Rumii

d78a103159cc5357740177d7b3867a35.jpg


Chwała Rumy na powrót lśni jasno - chociaż imperium Septymanusów nie dorównuje Rumie w czasach jej największej potęgi, to śmiało rzec można, że trwa złota era na powrót zjednoczonego państwa. Niegdyś wiele okolicznych ludów pozostawało pod wpływami Rumijczyków, przyjmując ich język, kulturę czy obyczaje. Z czasem, gdy wpływy imperium osłabły, w okolicznych krajach powróciły "barbarzyńskie" obyczaje. Niektórzy narzekają, że barbaryzacja widoczna jest nawet w samym imperium, zaś na południu wiara Falkenidzka stała się głównym czynnikiem jednoczącym ludność miast dawnej rumijskiej wspólnoty! Proces jednak najwyraźniej zaczął ulegać odwróceniu, przynajmniej w ościennym Wielkim Księstwie Żmijowskim.

Kraj Żmijów jest wręcz sennym zakątkiem Imperiusa. Nie docierają tu żadne niepokoje spoza niego a życie toczy się powoli, według niezmiennych praw i zwyczajów... Tak przynajmniej było do niedawna. Wraz z odrodzeniem się Rumy, do krajów Żmijów coraz częściej jęli przybywać handlarze, podróżnicy czy najemnicy. Z czasem na dworach bojarskich modnym stało się mieć rumijskiego artystę czy nauczyciela, mającego kształcić bojarskie dzieci, zaś w miastach rzemieślnicy coraz bardziej jęli wzorować się na rumijskich wzorach. Modnym stało się być jak Rumijczycy, i chociaż wychodzące w wyniku mieszania się kultur połączenia bywają czasem dziwaczne, to cały czas kolejne elementy rumijskiej kultury przenikają do codziennego życia Żmijów. Ba, sam wielki kniaź kazał przebudować swój pałac, tak aby przypominał rezydencję rumijskiego patrycjusza i choć nie uniknął przy tym pewnej nowobogackiej przesady, to w ślad za nim poszli kolejni wielmoże, a nawet bogaci kupcy. Żmijogród zamiast skupiska kurnych chat zaczyna coraz bardziej przypominać miasto z prawdziwego zdarzenia! Do języka zaczynają przenikać pojedyncze rumijskie zwroty, zwłaszcza dotyczące spraw do tej pory na północy nieznanych. Dworscy skrybowie coraz częściej piszą dekrety nie tylko po żmijowsku, ale i rumijsku, sam zaś wielki kniaź Władymir coraz częściej każe się tytułować "Magnus Duxem". Za wzrost wpływów rumijskich na dworze z pewnością częściowo odpowiada mariaż córki kniazia z następcą tronu imperium. Kniaź wyraźnie zainteresował się Rumą i dworem cesarskim, a w ostatnich latach coraz wyraźniej próbuje formować hierarchię urzędniczą na wzór rumijskiej, miast opierać się na bojarskiej Dumie, co jednak spotyka się z silnym oporem.

Kolejnym czynnikiem przyspieszającym rumizację jest migracja z imperium. Rozrost systemu latyfundiów sprawił, że wielu drobnych rolników traci ziemię, będąc z niej rugowanymi, podporządkowanymi bogaczom lub zmuszona do emigracji do miast, gdzie zasila szeregi biedoty. Chłopi zaczęli więc masowo migrować do Wielkiego Kniaziostwa, gdzie jest więcej ziemi niż rąk do pracy i dostaje ją każdy chętny. W dodatku otrzymując przy tym wolniznę! W kraju powstają całe wsie zasiedlone tylko przez Rumijczyków. Liczba ludności gwałtownie wzrasta, a wraz z migrantami przychodzą nowe techniki uprawy roli, ochoczo kopiowane przez sąsiadów. Edykt o osadnictwie wydany kilka lat temu przez księcia wyraźnie procentuje.

Za Rumijczykami przybyli też kapłani... W tym przypadku byli do kapłani Pierwszego, lub też jak mówi się na niego w Rumie (a teraz i u Żmijów) - Primusa. Działania kościoła asturskiego sprawiły, że w Imperium jest wielu konwertytów - spośród których zaczęli rekrutować się pierwsi kapłani i misjonarze, którzy wyruszyli do Żmijów. Pierwsze kapliczki zaczęli powstawać w wsiach zakładanych przez Rumijczyków, jednak z czasem misjonarze ruszyli również do miast - gdzie zyskali posłuch u bojarów i mieszczan. Konwersje są masowe i choć sławowierstwo nadal dominuje, to prężny kult Primusa zyskuje coraz więcej zwolenników i jeżeli tak dalej pójdzie, to w niedługim czasie stanie się dominujący. Zwłaszcza wśród bogatszych warstw społeczeństwa. Sam następca kniazia, Witosław, jest otwartym sympatykiem nowej religii i nakłania ponoć swego ojca do zgody na zbudowanie w stolicy pełnoprawnej świątyni, oraz stworzenia biskupstwa, mającego jednoczyć rozproszonych po całym kraju wiernych. Oczywiście miałoby ono podlegać wielkiemu kniaziowi i być podporą jego władzy... W oczywisty sposób wywołuje to opory kapłanów starej wiary, jednak mimo szeroko zakrojonej działalności misjonarskiej, Rumijczycy nie występują otwarcie przeciw "poganom". Ba, dochodzi czasem do włączania elementów sławowierstwa do kultu Pierwszego, co czyni go atrakcyjniejszym dla miejscowych, chociaż wywołuje zwątpienie u ortodoksyjnej hierarchii kościelnej w dalekiej Asturii... Ale kto by jej tutaj słuchał?

Kraj Żmijów zmienia się i choć są tacy którzy narzekają, że giną przy tym stare tradycje i obyczaje, to nie da się ukryć, że kraj staje się silniejszy i nowocześniejszy. <ożni zgodnie uznają, że bliskie związki z Rumą mogą przyczynić się tylko do wzmocnienia i prosperity ich państwa.

    Wzrost wartości Żmijów o 2 pkt
  • Wzrost wartości Polesia, Ozierska i Jantarii o 1 pkt
Awatar użytkownika
Authir
Administrator
Posty: 4054
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:07

Re: Wydarzenia

Postautor: Authir » 29 kwie 2017, 16:13

Punicja i Zachodni Imperius
67 Po.U.R.*

*po upadku Rumii


Ostatni rok, dla finansów i handlu punickiego, był wyjątkowo udany. Punijczycy zerwali wszystkie kontakty handlowe z Hierokracją Bidadari (oficjalnym powodem tej decyzji była obawa przed rozprzestrzenieniem się plagi ospy, lecz plotki głoszą, że faktycznym powodem było fałszowanie punickich monet przez Hierokrację) i w zamian kierując handel na zachód Imperiusa, do Teredonu, Maharasztry, Udmurgii i Kalifatu Dżahilla.

Na stanowisko zarządcy interesów Związku, Wielki Septon nominował Septona Asztarte (postać dość kontrowersyjną, podobno w przeszłości był właścicielem jednego z najsławniejszych burdeli na południu Imperiusa). Do jego kompetencji, należy zarząd nad kasą Związku i mensarią (mianem tym określa się specjalnie wybranych bankierów, którzy udzielają pożyczek plebejuszom oraz kupcom, którzy w wyniki różnych perturbacji utracili swoje źródła dochodu). Powierzone zadania wykonuje z niezwykłą skrupulatnością, doskonale sprawdzając się na stanowisku. Krążą też plotki, że powrócił do swojego dawnego zawodu, zakładając w punickich faktoriach domy publiczne, zapewniające zarówno jemu jak i Wielkiemu Septonowi wpływy do osobistych skarbców. Na pewno jest w tym ziarno prawdy, ponieważ ostatnimi czasy w samym tylko Aksumie powstało aż 35 nowych przybytków.

Tymczasem, lokowane w 57 roku po upadku Rumy miasto-faktoria Aksum, znajdujące się w Teredonie, urosło do ogromnych rozmiarów. Zasiedliło je tysiące punickich kupców, stając się jednym z największych i najważniejszych portów na kontynencie. Codziennie przybijają do niego setki statków, przywożące purpurę punicką, dredżyjskie gobeliny, udmurskie futra, dżahillskie złoto i spirytus czy kość słoniową. Nie należy zapominać o prężnie rozwijającym się handlu lądowym, który dostarcza do miasta zerrukińskich gladiatorów, zestyjskie wino i asturskie konie. Miasto stało się siedzibą Archonta, kontrolującego punicki handel na zachodzie. Zmarginalizowało to znaczenie wysp Lazurowych i R’yleh, położonych na obrzeżach cywilizowanego świata, co uniemożliwia prowadzenie na nich handlu na szeroką skalę.

Punicka dyplomacja dotarła do Republiki Udmurgii, zwanej też Aradem, która chcąc zmarginalizować wpływy dwóch, agresywnych sąsiadów (Maharasztry i Zerruko),otwarła się na południowych przybyszów. Przedstawiciele obu państw podpisali w 63 roku tzw. pakty z Gorodu, na mocy których utworzono w stolicy Republiki faktorię handlową. Wydane w tym samym roku, przez udmurski wiec prawo, zezwoliło na osiedlenie się na jej terenie Punijczyków. Zapewniono im wolność religijną i prawo do budowania własnych świątyń ,lecz jedynie w obrębie faktorii. Archont z Aksum ustanowił obediencję dla handlu daleko zachodniego i wyznaczył tzw. Starszego, który zgodnie z prawem wydanym przez wiec, miał kontrolować punickich kupców w Udmurgii i reprezentować ich przed zgromadzeniem. Wsparto również, będący w powijakach kult molochiański, co spotkało się jednak z niezadowoleniem patriarchy Gorodu i głośną debatą pomiędzy stronnictwami politycznymi.

Związek Punicki swoimi wpływami dociera coraz dalej, a Wielki Septon umiejętnie otwiera swój kraj na zachód kontynentu. Nie przeszkadzają mu w tym pogromy Punijczyków w Aksum i Kalifacie Dżahilli, które wywołują nienawiść między wyznawcami religii południa. Znaczenie Punicji rośnie, można wręcz powiedzieć, że w niektórych krajach ród punicki ma więcej do powiedzenia niż lokalni urzędnicy.

  • Punicja umacnia swoją pozycję handlową w Zachodnim Imperiusie, uzależniając od siebie handlowo: Teredon, Maharasztrę
  • Spadek wartości lub modyfikatora handlu w Punicji, będzie owocować spadkiem tychże w krajach zależnych w wysokości 50%
  • Republika Udmurgi i Kalifat jest na dobrej drodze uzależnienia się od punickiego handlu
  • Napięcia rdzennej ludności wobec Punicji rośnie
  • Modyfikator handlowy Punicji rośnie o 5%
  • Wartość handlu Punicji rośnie o 5 pkt
  • Modyfikator handlowy Republiki Udmurgi, Maharasztry, Teredonu i Kalifatu Dżahila rośnie o 2%
Awatar użytkownika
Authir
Administrator
Posty: 4054
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:07

Re: Wydarzenia

Postautor: Authir » 30 kwie 2017, 13:03

Kongres Erromski
67 Po.U.R.*

*po upadku Rumii

Gerson Wojciech..Zabójstwo Przemyslawa II w Rogoznie.jpg


W komnacie wiało chłodem. Sroga, zerrukińska zima uderzyła z całą mocą - i chociaż dyplomaci Udmurgi sami pochodzili z krainy w której mróz rzadko kiedy ustępuje, to w Republice zdecydowanie lepiej się nimi zajmowano. W taką pogodę w palenisku radośnie trzaskały kłody, obficie lano miód, a dziewki chodziły z biustem prawie-że na wierzchu i podwiniętymi sukniami.. ach, Udmurga. Tymczasem atmosfera na Kongresie Erromskim podupadła, odkąd Maharaci zmasakrowali wojska króla-boga Ellatara i wizja pokoju w Dredżlandii znacząco się oddaliła. Rozmowy prawie nie były kontynuowane, nikt nikomu nie ufał, wszyscy chcieliby już wrócić do domów. Tego dnia zorganizowano wprawdzie wieczerzę, ale dźwięków muzyki nie przerywał żaden rubaszny śmiech, żadna gorliwa dyskusja, zewsząd tylko pomruki i ciche wymiany zdań siedzących we własnym towarzystwie poselstw. Po spożyciu kilku tuzinów mięsiwa i zalaniu go okowitą, w smętnych nastrojach goście rozeszli się do swoich komnat.
Wisarion Dalstrom po raz kolejny mocniej owinął się kocem, wreszcie zdenerwowany krzyknął:
- Służący! Dołóż no do paleniska, psia twoja zerrukińska mać!
Nie odpowiedział mu nikt, a cisza zdawała się pożerać go żywcem. Minęło kilka minut, gdy dumny poseł Dalstrom dźwignął się z posłania i gniewnie, wymyślając co zrobi leniwemu parobkowi jak już go dopadnie, otworzył drzwi. Za nimi panował mrok. Nagle, ciszę nocy przerwał krótki krzyk i trzask. Dobiegał zdaje się z komnaty Juho Vennoli... Wisarion wrócił do komnaty, wyjął z pakunków krótki sztylet (jako poseł nie był uzbrojony po zęby), po czym rozpoczął wędrówkę do komnat pozostałych posłów. On, jako urzędnik wyższego szczebla, spał sam. Gdy otworzył drzwi, dreszcz przebiegł go po plecach a nogi odmówiły posłuszeństwa. Vennola, Anti Leinonen, Tyko Reinikka i Eero Pakkala patrzyli na niego pustymi, trupimi oczami. Posadzka lepiła się od krwi. Ślady wskazywały na szamotaninę, ale nie były to znaki bitwy - raczej rzezi. Pod ścianą ułożeni byli zmasakrowani służący zerrukińscy, w tym jego własny pachołek. Dalstromowi pociemniało przed oczami, miał ochotę puścić pawia, ale przede wszystkim - brać nogi za pas. Nie pobiegł daleko - w ciemności korytarza błysnęły ślepia.
- Kim.. u diabła jesteś? Czego chcesz? Złota?! Weź je! Zostaw mnie w spoko...
Wprawny ruch spowodwał, że dziwny, zagięty miecz wbił mu się w tchawicę i przeszedł na wylot. Poseł Udmurgi padł martwy na ziemię.
Następnego dnia ciche dzieło nocnego zabójcy zostało w sposób nieunikniony obwieszczone całemu zamkowi za sprawą krzyku służącej. Balia z wodą spadła na ziemię, woda różana złączyła się z zaschniętą krwią. Kongres wybuchł - wszyscy rzucali oskarżenia, ale najczęściej padały one na Maharatów. Ich butne poselstwo zachęcało tylko do obwinienia ludzi Maharadży z Mohendżo Daro, odpowiadając z dumą i wyniosłością. Pozostali przy życiu Udmurgowie zrozumieli, że ktokolwiek dokonał tego odrażającego mordu, chciał wymusić na nich ustępstwa, a podział ziem Dredżów wciąż nie był dokończony - głównie za sprawą Maharatów i ich kampanii wojennej. W samej Republice wybuchła panika - ponoć mord kongresowy to dopiero pierwszy akt spisku, który ma się zakończyć śmiercią samego księcia! W jaki sposób ktoś doszedł do takiego wniosku i postanowił go nagłośnić, już nie wiadomo.

  • Poselstwo z Republiki Udmurgi, oprócz Marta Lucysewicza, zamordowane
  • Podejrzenia padają na Maharasztrę
  • W Republice pojawiają się plotki o spisku na życie Księcia Aare Lucysewicza
Awatar użytkownika
Authir
Administrator
Posty: 4054
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:07

Re: Wydarzenia

Postautor: Authir » 30 kwie 2017, 13:10

Getaria
67 Po.U.R.*

*po upadku Rumii

article-2043576-0E1CBD5500000578-276_964x439.jpg


Zainicjowane dwanaście lat temu alezyjskie powstanie przeciwko Zerrukinom było jedynym przykładem buntu chłopskiego przeciwko obcej władzy. Biorąc pod uwagę liczne przesunięcia granic od tamtego czasu, które rzadko kiedy uwzględniały zdanie miejscowej ludności, nie może wydawać się dziwne, że takowy stan rzeczy nie mógł utrzymywać się wiecznie. Padło na Getarie, dawniej zwaną Gerra Etarią.

Przyczyn wybuchu powstanie było wiele. Po upadku królestwa D'Armoraux ziemie te znalazły się we władaniu teredońskim. Odmienni kulturowo i religijnie południowi kapłani nie byli mile widziani jako nowi władcy tej ziemi. Dużą rolę mogło tu też odgrywać odejście większości stanu szlacheckiego do Artois, którego przedstawiciele dawniej starali się trzymać chłopów w ryzach, a którzy pod teredońską władzą nie mieli większego interesu, by tego czynić. Od zakończenia wojny Świątynia nie okazywała większego zainteresowania swymi nowymi nabytkami, których mieszkańcy w trakcie wojny niemal co miesiąc byli ponoć obsypywani złotem i obietnicami świetlanej przyszłości. Bezpośrednim pretekstem do stawienia oporu było ponoć pobicie na śmierć przez osiedlonych w prowincji teredońskich weteranów wędrownego klechy, który śmiał oświecać ich w prawidłach miejscowej wiary. Wzburzeni tym chłopi z okolicznych wiosek porwali za broń i dokonali pogromu. Łatwość z jaką dopięli swego zmotywowała innych, by ruszyli w ich ślady. I tak, od słowa do słowa, coraz liczniejsze grupy chłopów zaczęły chwytać za kosy, sierpy, pałki i wekiery, by przemierzać swój kraj, wychwytując i mordując każdego napotkanego teredończyka - wszystko jedno czy kupca, urzędnika czy osadnika. Do zbierającej się chłopskiej armii dołączać zaczęli nawet nieliczni pozostali w Getarii rycerze, liczący zapewne na możliwość objęcia przywództwa i pokierowania masą motłochu do swych własnych celów. Póki co, powstańcom nie udało się zdobyć Simu, w którym zamknął się oblężony i bezradny rządca prowincji. Za taki stan rzeczy winić należy z pewnością jedynie brak organizacji i machin oblężniczych wśród miejscowych, bowiem swój zapal udowadniają oni niemal bezustannie, rąbiąc w bramy i mury wszystkim czym mają - a i co do samych mieszczan, to nie ma pewności, czy nie dołączą do rewolucyjnych oddziałów.

Jak dowodzi historia, łatwiej jest podbijać nowe krainy, niż zadowalać ich mieszkańców. I choć zapewne teredońskiej Świątyni nie zabraknie sił ni środków by powstrzymać owe zamieszki, to kto wie, czy któreś z sąsiednich państw nie postanowi wykorzystać zamieszania tym wywołanego dla własnych celów. A może upadłemu królestwu dane będzie powstać jeszcze raz? Najbliższe lata zapewne udzielą odpowiedzi na to pytanie.

  • Powstanie chłopskie w Getarii
  • Miasto Sim oblężone przez motłoch
  • Zarządca teredoński zdążył posłać do Świątyni o pomoc zbrojną
Awatar użytkownika
Authir
Administrator
Posty: 4054
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:07

Re: Wydarzenia

Postautor: Authir » 30 kwie 2017, 13:29

Imperium Północnorumijskie
67 Po.U.R.*

*po upadku Rumii

Tiridates_III_of_Armenia-Baptism.jpg


Credoin unum Deum,
Patrem omnipotentem,
Lumen de Lumine,
Deum verum de Deo vero,


Modlitwa niosła się przez skromną świątynię w cesarskiej stolicy, wypełnioną wiernymi aż po brzegi. W oczach zgromadzonych tam Rumijczyków gorzał zapał i wiara. Byli wśród nich zarówno patrycjusze, jak i zwykli obywatele stolicy. Wszyscy zjednoczeni w jednej wierze - wierze w Pierwszego. Z dnia na dzień było ich coraz więcej i więcej... Na placach i forach misjonarze przemawiali do ludu, wychwalając swego boga, zaś możni burzyli ołtarze domowych bóstw i zastępowali je kapliczkami nowego boga z zachodu. Świątynie starych bogów pustoszały, a ofiary składano coraz rzadziej. Coś się kończyło - aby mogło się zacząć coś nowego...

Przed wielu laty do Rumy dotarli misjonarze Pierwszego - boga wyznawanego w wielu okolicznych krajach. Kapłani przybywali z Asturii, która w ostatnich latach stała się centrum kultu Pierwszego, kierowanego przez ambitnego kardynała Pierre'a. Zaczęło się od Asturii Felix - potem przyszła pora na Brythunię. Misjonarze Pierwszego odnosili coraz większe sukcesy, nawracając szerokie masy ludności - i w przeciwieństwie do swoich falkenidzkich konkurentów nie wchodzili w żadne spory z władzą świecką i nie powodowali niepokojów. W końcu na prężenie rozwijający się kult zwrócił uwagę sam dwór cesarski - a w szczególności następca tronu, cezar Oktawiusz, który stał się protektorem i sympatykiem tej religii. Drugą osobą, której religia zawdzięcza tak widowiskowe sukcesy jest niejaki Bernard Gui, który podczas audiencji u imperatora uzyskał pozwolenie na budowę świątyni w stolicy - na którą pieniądze wyłożył sam cesarz! Bernard Gui aktywnie wziął się za nawracanie mieszkańców stolicy - w czym odniósł wymierne sukcesy - zwłaszcza na dworze, gdzie ma właściwie swobodny dostęp. Wiara w Primusa szerzy się wśród możnych, urzędników i patrycjuszy i właściwie tylko najbardziej zatwardziali zwolennicy "starych cnot rumijskich" pozostali przy dawnej wierze. Cała reszta elity przyjęła zaś wiarę w Pierwszego. Wśród biedoty religia rozwija się wolniej, ale również i tam dochodzi do coraz liczniejszych nawróceń - a jeżeli trend się utrzyma, to nawet wśród ludu stara wiara zostanie wkrótce całkowicie wyparta.

Imperator swoimi decyzjami i wydawanymi przywilejami próbuje zachować równowagę między religiami państwa - zgodnie z zasadą "cesarzowi co cesarskie, bogu co boskie" - nadając prawa i tworząc wspólnoty umiejętnie studzi nastroje i wygasza konflikty - co ma znaczenie zwłaszcza w przypadku wojowniczych Dżahillytów - miejscowi konwertyci w ostatnich latach stali się spokojniejsi, a zajęcie wschodnich, również wyznających Zjednoczone Bóstwa ziem przebiegło właściwie bez oporu. Kult Primusa jest zaś wybitnie procesarski, a jego kapłani wspierają władze.

Wraz z postępami Primusa w stolicy na horyzoncie pojawia się jednak nowy problem - imperium podzieliło się na dwa religijne obozy - wyznające dwa różne bóstwa, z których każde jest uznawane przez wyznawców za to jedyne. Na północy i w stolicy dominuje wiara w Pierwszego, zaś na południu i w Quitanii - w Zjednoczone Bóstwa. Możni i mieszkańcy wielkich miast skłaniają się więc raczej ku wierze asturskiej, zaś mieszkańcy prowincji - ku falkenidzkiej. Co gorsza... powoli kończą się poganie których można nawrócić! W naturze obu kultów leży agresywna działalność misjonarska - co oznacza, że niedługo będzie musiało dojść do konfliktu, gdy obie religie staną do walki o rząd dusz - pytanie czy imperatorowi uda się zachować między nimi równowagę, jak było do tej pory...

  • Wiara w Pierwszego (Primusa) świetnie przyjęło się na dworze i w północnej części Imperium Północnorumijskiego
  • Wiara w Zjednoczone Bóstwa wciąż silna na południu i nowych zdobyczach na wschodzie
  • Kapłani i misjonarzy Pierwszego są otwarcie proimperialni i wspierają władzę, ale stronią od polityki i wpływania na urzędników
  • Wzrost stabilności Imperium Północnorumijskiego o 4%
Awatar użytkownika
Authir
Administrator
Posty: 4054
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:07

Re: Wydarzenia

Postautor: Authir » 05 maja 2017, 23:53

Zerruko Errasuma
67 Po.U.R.*

*po upadku Rumii


Gdy król-bóg Ellatar II wydał ostatnie tchnienie pojawił się niezwykle ważki problem: kto właściwie ma rządzić krajem w sytuacji, gdy wyznaczony na następcę Ellatar III pozostaje w niewoli tyverskiej? Sytuację tym bardziej pogarsza fakt, że sukcesja w państwie Zerrukinów jest sprawą nieoczywistą. Najstarszy syn niekoniecznie musi być władcą, a tradycja wielożeństwa sprawia, że każdy władca, a także jego męscy krewni płodzą prawdziwe zastępy potomków. Rumijski dowcip głosi, że z członków rodu panującego Zerrukinów można by uformować pełny legion. W każdym razie, Ellatar II nie żyje a następca jest w niewoli u wroga. Naturalnym regentem winien zostać Ra Arrano Arima, jednak ten był wciąż na Kongresie Erromskim i wieści dotarły z dużym opóźnieniem. W ciągu raptem kilku tygodni państwo Zerrukinów stanęło na krawędzi wojny sukcesyjnej, a to wszystko przy nadal trwającym konflikcie z Auralen i Tyverami. Zerruko ma nie jednego, nie dwóch a czterech pretendentów do objęcia władzy.

Najpoważniejszym kandydatem jest rzecz jasna Ellatar III, będącym wybranym następcą za życia Ellatara II. Zatem i prawo i tradycja jest po jego stronie... Tylko, że jest on "gościem" hárjarla Freyvinda Lennartssona. Jego roszczenia podniósł jednak Ra Arrano Arima, młodszy brat zmarłego Ellatara II i tymczasowy zarządca ziem dredżyjskich. Wszak, to on winien być naturalnym regentem. Ra kierował obradami kongresu erromskiego po śmierci swego brata, Jupitera. Od wielu lat pozostawał blisko tych, którzy naprawdę rządzili Zerruko Erresuma, zyskując znaczne wpływy i budując sieć kontaktów. Wsparło go tym samym wielu możnych-lojalistów, zwłaszcza z południowych ziem. Ra ogłosił się więc oficjalnie regentem Ellatara III i zamierza ruszyć na stolicę, aby ją zająć i objąć władzę w imieniu bratanka. W tym celu rozsyła wici i zbiera stronników. Aktualnie przebywa w Erromie, w prowincji Aztorei, gdzie gromadzi stronników i rozważnie planuje swój ruch.

Oczywistym było, że któryś z braci Ellatara III spróbuje dokonać uzurpacji. Był nim Molok, młodszy i następny w kolejce do tronu Zerrukinów. Publicznie ogłosił, że Ellatar III jest już tylko marionetką w rękach Tyverów, o ile jeszcze żyje, i jako taki nie może sprawować władzy. Czemu wielu dało posłuch, zwłaszcza Ci co doświadczyli najazdy Tryverów. Wsparli go także starsi bracia, Zeus i Aran - którzy nie mieli żadnych praw do tronu, ani z prawa ani z tradycji. Molok szkolił się pod okiem najemnego dowódcy, Mengelego (razem ze swymi starszymi braćmi), który wsparł swego wychowanka, zostając dowódcą jego wojsk. Alderdi Saiakuntza przysięgli bowiem wierność królowi Molokowi. Pretendent za swą siedzibę obrał Wyspę Aniołów, na której od dłuższego czasu szkolił się pod okiem najemnego dówdcy. Teraz na wyspę ciągną jego zwolennicy. W tym również dotychczasowa flota Zerrukinów, I Itsas "Inbaditzaile".

Niespodziewanie dla wszystkich głowę podniósł Iustynian, syn Belizara, starszego brata zmarłego króla, który poległ podczas najazdu na Rumę. Iustynian do tej pory nie wydawał się być zainteresowany polityką, jednak zadziwiając wielu stanął do walki o władzę jako najstarszy syn, najstarszego syna... Zgodnie z obowiązującym w innych krajach Imperiusa prawem starszeństwa. Wsparła go część możnych, zwłaszcza tych, którzy pragną zmian i reform, mających upodobnić Zerrukinów do innych krajów regionu i tym samym skończyć z nieformalną polityczną izolacją kraju, wywołaną egzotycznymi zwyczajami. W szczególności odzew znalazło to w Ellatarii, niegdyś asturskiej Alezji, gdzie możni zetknęli się z inną kulturą. Gdzie prawo dziedziczenia przez najstarszego syna jest świętością. To właśnie Ellataria stała się siedzibą trzeciego z pretendentów, acz posiadającego najmniejsze wpływy i regimenty.

Chociaż rebelia możnych została zmiażdżona, część jej prowodyrów zbiegło i nigdy nie zostali pochwyceni, a szeregowi spiskowcy dzięki amnestii uniknęli większych konsekwencji. Przez kilkanaście lat wygnańcy ukrywali się i łaknęli zemsty, cały czas gromadząc środki i ludzi, aby kiedyś powrócić... Ponownie nawiązywali kontakt z dawnymi sprzymierzeńcami i czekali. Teraz zaś nastał ich czas. W stolicy doszło do kolejnego przewrotu: zbuntowani możni i ich ludzie zajęli miasto, do którego tryumfalnie wjechali Unai Erentxun Otegi, Aritz Igartiburu i Eneko Gabilondo. Niegdysiejsi i aktualni regenci. Ogłosili oni detronizację Ellatara III i ogłosili królem pięcioletniego Enkiego, którym jest nikim więcej jak marionetką buntowników. Ci mają jednak wsparcie dawnych i nowych rebeliantów i dodatkowo położyli ręce na skarbcu państwa, dysponując tym samym znacznymi środkami. Kontrolują oni stolicę - Abberi, co jest dodatkowym atutem. Dokładnie powtórzyli ten sam manewr, który wykonali w latach pięćdziesiątych.

Kraj znalazł się na krawędzi wojny domowej, w dodatku nie wszyscy nadal zdecydowali kogo poprą. Wielu możnych nadal nie podjęło ostatecznej decyzji i zachowuje neutralność. Ten, kogo poprą może zyskać znaczną siłę... Pewnym jest, że nastały ciężkie czasy dla Zerrukinów, jakby już wcześniej nie było wystarczająco trudne.

  • Pojawili się pretendenci, uzurpujący sobie władzę w miejsce Ellatara III
  • Ra Arrano Arima ogłosił się regentem Ellatara III na czas jego niewoli tryverskiej
  • Molok Arrano Arima, z poparciem starszych bratów bliźniaków Zeusa i Arena, zajął Wyspę Aniołów i ogłosił detronizację Ellatara III (ma poparcie najemnika Mengelego i flotę Zerruków)
  • Iustynian Arrano Arima powołuje się na prawo starszeństwa (primogenitury) i żąda tronu dla siebie
  • Nieoczekiwanie możni zawiązali Radę Regencyjną i po przejęciu stolicy, chcą koronować najmłodszego syna Ellatara II: Enki Arrano Arima
  • Zerruko Errasuma stoi na krawędzi wojny domowej, spowodowanej niewolą następcy tronu
Awatar użytkownika
Authir
Administrator
Posty: 4054
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:07

Re: Wydarzenia

Postautor: Authir » 06 maja 2017, 14:44

Północno Zachodni Imperius
68 Po.U.R.*

*po upadku Rumy
zboże.jpg


Co to za zboże? Skąd je masz? Gadaj pachołku? - potężny brodaty Destrzanin ubrany w zbroję Bucelarii Flawiusza Persifona z Olbii już od godziny indagował lokalnego kupca. Ten wił się w zeznaniach wreszcie wydusił, iż zboże sprzedali mu brodaci kupcy z zachodu w długich szatach. I tak bywało coraz częściej. Częściej i szerzej. Rynki miast najpierw na południu Rumy dalej także na północy zaczęła zalewać fala worków ze zbożem. Tani towar wypierał z obrotu droższe zboże dotychczasowych oligopolistów - latyfundystów rumijskich. Ci nie chcieli się z tym pogodzić. Mimo to rzeka worków z ziarnem nie wysychała a wręcz się wzmagała. Kupcy wynajmowali silne konie i porządne wozy, by przewozić szybciej i więcej. Miejscowi straganiarze brali każdą ilość taniego zboża "w promocji". Tymczasem nieliczni prywatni dzierżawcy przymierali głodem. Po kilku miesiącach Ruma zaczęła dusić się zbożem z zachodu. Gdy pierwsze karawany dotarły do Vibony, Imperator nie dowierzał. Jego agenci rozpoczęli masowy wykup zboża przeznaczonego na annonę. Tym dodatkowo zamknął rynek dla latyfudystów, lecz nawet gdyby chciał kupić - spichlerze były już pełne. Wybuch prominentnych możnych bz prowincji był już tylko kwestią czasu. Tymczasem rzeka zboża została załadowana na pękate nawy statków płynących do północnego Auralen. Tam zostały przyjęte jak dawo nie widziani zbawcy - kupcy mogli przebierać w ofertach. Rynek Auraleński chłonny, zwłaszcza gdy weźmiemy niskie plony na północy szybko wchłonął każdą ilość taniego zboża. Tylko nie od drogich latyfundystów... Dalej na wschodzie nawet do Rzeszy dotarły karawany z tanim zbożem. Tam jednak zostało nieco miejsca na eksport z Rumy. Na drodze do Rumy są jeszcze Zestowie. Prawo składu, które znakomicie rozwija tamtejsze miasta tym razem okazało się zabójcze dla miejscowych - gdyż zboże zagarnęło także i tamte rynki. Miejscowi handlarze zbożowi moga liczyć straty.

Tego już za wiele! - ryknął Flawiusz Persifon, a był on tylko jednym z wielu latyfundystów. Jego bucelarii wyszli ze swych koszar. Rozpoczęło się bezlitosne wywracanie straganów i palenie ziarna w miasteczku, bucelarii chłostali opornych kupców. Jeszcze dalej poszli latyfundyści z Quitanii - zaczęli krzyżować najbardziej opornych. Nie dopuszczono transportu Trybuna do XV Legionu, żołnierze cesarscy zagrozili, że wytną Bucelariich w pień, jeśli nie dostaną ziarna na placki i "przeprowadzą porządek". Gorzej z reszt a wolnych chłopów - niejaki Capitanus (weteran - rolnik) stanął ponoć na czele zbożowego buntu przeciwko miejscowym handlarzom. Napięcie wzrasta. Chyba czeka Rumę prawdziwa klęska urodzaju..

Po kilku tygodniach od wybuchu niepokojów związanych z "rzeką zboża" to o czym mówiło się szeroko na południu potwierdzili usłużni imperatorowi sykofanci: zboże jest pochodzenia teredońskiego, a tamtejsi kupcy nie dość, że wyprzedają towar na wschód, to jeszcze otrzymują zachęty i dofinansowania od kapłanów Taralath. Wieści owe szybko dotarły do tronów wschodnich krajów. Teraz tylko czekać na ich reakcję. Tym bardziej, że sytuacja staje się poważna...

W Zestach buntują się także zrujnowani handlarze i magnaci, w Auralen głównie cech kupców zatrudniany przez miejscowych rolników i oni sami żądają interwencji u miejscowych urzędników. Jednak to Imperium Północnorumijskie czeka największe wrzenie. Latyfundyści zrobią niemal wszystko, by zachować wpływy i pieniądze.



  • Napływ zboża z Teredonu załamuje gospodarki rolne Królestwa Zestów, Królestwa Auralen i Imperium Północnorumijskiego
  • I tak tanie zboże latyfundystów zostało wyparte przez dumpingowe ceny zboża z Teredonu
  • Gwałtowna reakcja latyfundystów i chłopów grozi powstaniami; już teraz grupy się organizują i zbierają uzbrojenie
  • Cech kupców w Auralen chce wymusić na królu embargo na zboże z Imperium Północnorumijskiego (stąd teredońskie zboże trafia na wyspy i kolonie)
  • W Zestach chłopi gonią kupców spod miast, by nie wkraczali do nich i nie podlegali pod prawo składu
  • Spadek stabilności w Imperium Północnorumijskim o 10%
  • Spadek wartości handlu w Imperium Północnorumijskim o 7 pkt
  • Spadek stabilności w Królestwie Zestów i Królestwie Auralen o 5%
  • Spadek wartości handlu w Królestwie Zestów i Królestwie Auralen o 3 pkt

Wróć do „Wydarzenia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość