***

Rekrutacja do edycji XII Imperiusa wystartowała pod tym adresem: http://imperius.chilioi.webd.pl/index.php

***

Zapraszamy do ImperWiki

* * *
Koniec edycji XI (finalna tura 544), trwają przygotowania do startu edycji XII.

Klimatyczne wstawki (wstawiajcie śmiało)

Awatar użytkownika
tomsn
Posty: 1160
Rejestracja: 12 lis 2016, 17:39
Lokalizacja: TABOR

Klimatyczne wstawki (wstawiajcie śmiało)

Postautor: tomsn » 09 sie 2017, 22:57

Przed Sądem w Usicach

12-0.png


-Wstać! Sąd idzie! Nie, siadać! Wszyscy siadać. Żadna dupa niech się nie wywyższa. Otworzyć posiedzenie. Podsądny może zażądać marcowego piwa.

Postanowiłem być twardy i odmówić.

- Nie chce, to nie. Nalać piwa sądowi i całej ławie. Albo nie, sam se naleję, ty Chołuju, to byś samych szumowin ... ech ty.

Co ja tu robiłem? Zostałem pochwycony przez straże na rozstaju dróg w drodze na Orawy przez Okawce. Odprowadzono przed ławę wiejską kraju Usyckiego z racji niedozwolonego uzbrojenia. Prawdopodobnie chodziło im o mój stary, wyszczerbiony.. imię?

- Imię! Gadaj podsądny, ogłuchłeś?

Postanowiłem zachowac godność:

- Moje imię brzmi Ferdinand von Hassel zu Dederow bis Otmocho...


-Stać! W Usicach nie ma herbów. Zlikwidowane. Jak cię zwą podsadny, imię i przezwisko.

Nie ustępowałem.

- Jak mówiłem moje imię to Ferdinand von Ha...

-Stać! Wystarczy. Chołuj, wpisz do aktu: podsądny Ferdinand Von. Przynieś śledzi. Podsądny też dostanie.


I tak zostałem Ferdinandem Vonem. Choć naruszyłem zakaz posiadania miecza jako broni przeklętych rycerzy, nie zostałem postawiony pod pręgierzem, ni ścięty katowskim mieczem. Wszystkie te kary zostały zniesione jako przeżytki arystokracji. Obyło się bez łamania kołem i siedzenia w dybach. W Usicach, kary były chłopskie: grzywna bądź odrobek. Wybrałem odrobek przy zbiorach. I tak odrabiam... już trzeci rok. Dorobiłem się już dwójki synów i własnego sprzężaju. Idę po piwo, żyć nie umierać.
IMPERIUSOWY EMERYT
Awatar użytkownika
Badet
Posty: 5370
Rejestracja: 09 lis 2016, 21:07
Lokalizacja: Fronty

Re: Klimatyczne wstawki (wstawiajcie śmiało)

Postautor: Badet » 09 sie 2017, 23:43

15027521_673654899471252_8578403583777102414_n.jpg


Zimny wiatr raz jeszcze zadął, wydymając płachtę namiotu. Płomyki świec zamigotały lekko, rzucając drżące światło na wnętrze namiotu. Bystre oko dostrzec w nim mogło kilka prostych mebli; stołek, stojak na broń, siennik i parę skrzynek. Gospodarz nie nawykły był widocznie do luksusów, sprzęty były wykonane prosto i bez zdobień, z ciemnego drewna.
Siedzący w środku mężczyzna podniósł wzrok znad ostatniego listu, mrugając. Jego nienawykłe do długiego czytania oczy bolały, tak jak tyłek rekruta boli go po całym dniu spędzonym w siodle. Mężczyzna odłożył list do pudełka, zamknął je na klucz i wstał, przyciągając się. Był otrzyżony na krótko, ale włosy powoli juz odrastały mu, podobnie jak zarost. Blizny na twarzy dodawały mu wieku, choć ani zmarszczki ani postura nie wskazywały na podeszły wiek. W istocie, liczył on niewiele ponad trzy dziesiątki zim.
Przepasając do boku pochwę z mieczem i narzucając na ramiona gruby, wytarty płaszcz dla ochrony przed zimnem, mężczyzna wyszedł przed namiot i rozejrzał się. Przyklejone do skalnej ściany obozowisko składało się z dziesiątek namiotów, równie szarych i skromnych jak ten, z którego wyszedł. Pomiędzy nimi płonęły ogniska i pochodnie, oświetlając żyjących tu ludzi. Ludzi o ponurych, nieprzyjaznych twarzach, poznaczonych przez lata wojen, walk i śmierci. Ludzi znajdujących rozrywkę w hazardzie i przepijaniu ostatniego zarobionego grosza. Ludzi, z którymi on, Hargrim Torren, przeszedł przez piekło Kargorodu, Tagrodzkiego Lasu i całej długiej Zachodniej Wojny.
Idącego między rzędami namiotów dowódcę pozdrawiały nieznaczne skinienia głowy i pomruki. Pełniący służbę wartownicy salutowali na jego widok, wyprężając się na baczność, by zaraz wrócić do swoich zadań, gdy tylko mijał ich, kierując się w swoją stronę. Znał tych ludzi, a oni znali go. Wielu z nich był w stanie rozpoznać po twarzy, wielu innych znał z imienia. A jednak brakowało mu jej, w głębi serca czuł się samotny pośród tego tłumu znanych twarzy, starych i nowych. Ach, ile dałby teraz by znów poczuć ciepło jej ciała, ujrzeć radosne oblicze witające go w górskiej chacie po długiej rozłące... To jednak nie miało prędko nastąpić.
Odrzucając ponure myśli wspiął się w końcu po chybotliwej drabince na wznoszącą się nad bramą obozu wieżyczce. Stojący w środku wartownik momentalnie wyprostował się, jedna ręką poprawiając hełm, a drugą chowając za siebie gąsiorek samogonu.
-Pułkowniku! -Odezwał się, zmieszany. W Wolnej Kompanii nie stosowało się "panów" ani "pań". Tylko szarże. Ta myśl znowu przypomniała mu o niej.
-Cóż to, sierżancie, pijecie na służbie? Czyżbyście chcieli dostać służbę wartowniczą na stałe?
-Pułkowniku, ja tylko...
-Dobra, dobra, podzieliłbyś się lepiej tym co masz. -Uśmiechnął się Hargrim, wyciągając rękę. Wartownik odetchnął z ulgą i podał przełożonemu gąsiorek. Własnoręcznie pędzony bimber był obrzydliwy w smaku, ale rozgrzewał pierwszorzędnie. Dokładnie tak jak powinien to robić wojskowy trunek.
-Dobre. -Mruknął dowódca, oddając właścicielowi naczynie. Mężczyzna wyszczerzył zęby w uśmiechu.
-Na lepsze nie ma co liczyć, pułkowniku. Wojny ni ma, złota ni ma, żołd jaki jest taki jest. Trza samemu sobie życie ułatwiać.
-Prawda. -Przyznał Torren, opierając się o barierkę nad bramą i spoglądając w dal, na szerokie równiny i lasy Valais, rozciągające się na zachód od ich obozowiska. -Czas płynie, złota w szkatule coraz mniej, a wojen jak nie było tak nie ma. Jak się sytuacja prędko nie zmieni to trzeba będzie więcej ludzi do domów rozpuścić, może na własną rękę robotę jakąś znajdą.
-Tako myślicie, pułkowniku? -Spytał sierżant z pewnym niepokojem w głosie -Ale przecież się robota znajdzie jakaś, co to za świat by był, jakby się możni panowie i królowie sobie do gardeł nie rzucali. A gdzie bitka tam i kondotiery, znaczy się my.
-Też uważam że ten stan się niedługo skończy. -Przyznał Hargrim, drapiąc się po brodzie. Niestarannie zapuszczony zarost swędział, a na balwierza naprawdę szkoda mu było pieniędzy. Może któryś z jego ludzi zna się na goleniu? Trzeba będzie popytać się jutro z rana. -Za długo już trwa ten pokój nienaturalny. Ambozyjczycy za Jantorem siedzą i zęby tylko ostrzą na tych chłopów z południa. Król Udalryk podobno z jakąś szlachtą się pogryzł, a pół cesarstwa tylko czeka sposobności, żeby się o Marrońską Dolinę wziąć za łby. No ale zobaczymy, zobaczymy. Bo równie dobrze może być tak że z torbami pójdziemy. My, bohaterowie spod Karagrodu.
Sierżant chyba nie dosłyszał ostatniego, wypowiedzianego cicho i z przekąsem zdania. Zapijał samogon, miarowo potakując głową.
Zakryte grubymi warstwami chmur niebo ciemniało coraz bardziej. Tej nocy zapewnie spadnie deszcz.
*miejsce na mądrą sentencje*
Ironfoot


I7: Związek Saliski, I8: Hrabstwo Nowego Sohail, I9: Królestwo Naugrimów, I10: Konglomerat AAAR (Auralen-Asturia-Artois-Rzesza)
gg: 57514667
Awatar użytkownika
Tymus
Posty: 3227
Rejestracja: 29 kwie 2017, 11:51

Re: Klimatyczne wstawki (wstawiajcie śmiało)

Postautor: Tymus » 10 sie 2017, 10:20

d2c4f54bc3d3f28c19be51a2b16dc16b.jpg

Podmuch zimnego wiatru przyniósł ze sobą swąd spalenizny.
-Uwielbiam zapach sprawiedliwości o poranku – mruknął oberst Henrich de Pleiss – Rittermeistrze do mnie!
-Tak wasza miłość? - momentalnie zasalutował młody oficer wstając znad dokumentów. Była to jego pierwsza kampania i starał się nie zawieść rodziców, którzy dzięki wstawiennictwu samego szambelana Frengusa zapewnili mu służbę w regimencie „Palatina” - najsławniejsze i najwierniejszej jednostce palatyna.
-Raport, ilu buntowników schwytano?
-72, ekscelencjo. Podług instrukcji wołdarzy wsi nabito na pal, a rebeliantów powieszono. Dzieci zostały zabrane do klasztoru Amiszlaz , a mienie skonfiskowane lub spalone.
-Dobrze. Znaleźliśmy jakąś broń?
-2 miecze i 5 toporów. Ponadto w jednej z chat odkryto ołtarzyk jakiś heretyckich bożków... Skwadron Beckenmarka raportuje, że opór w Kneisen też stłumiono, a feldwebel Aaron melduje... - tu krzyki kolejnego chłopa nadziewanego na pal zagłuszyły słowa.
Pacyfikacja pogórza Tronwaldzkiego trwała już 3 tydzień. Ziemia spłynęła krwią mieszczan i chłopów. Do śmierci setek wystarczyło tylko zabicie barona von Eranda, który w imieniu palatyna zarządzał tymi ziemiami. Na dworze szepce się, że baron sam spiskował przeciw majestatowi, lecz jego niespodziewaną śmierć z rąk paru młodych mieszczan palatyn pomścił z całą surowością. Kolejne ziemie zostały przywrócone prawdziwej wierze i praworządności
Awatar użytkownika
AdDur
Posty: 3641
Rejestracja: 12 lis 2016, 17:33
Lokalizacja: M(h)roczna Wieża

Re: Klimatyczne wstawki (wstawiajcie śmiało)

Postautor: AdDur » 10 sie 2017, 11:49

Obrazek


Turniej w Fontaine trwał już tydzień. Na zaproszenie diuka zjechali rycerze z połowy Ambois. Diuk był w końcu jednym z najbogatszych i najbardziej poważanych możnych w całym Arcyksięstwie, a młodzi rycerze, którzy zwrócą na siebie uwagę diuka mogliby zapewne liczyć na miejsce na jego dworze... Nie mówiąc już o sławie i chwale która przypadnie zwycięzcy. Pogoda dopisywała - lato, które ponoć nigdzie nie jest tak piękne jak w Ambois trwało w pełni. Proporce powiewały na lekkim wietrze, a trybuna była wypełniona gośćmi diuka, ich żonami i córkami. Plebs, tłoczył się wokół pola turniejowego obserwując zmagania lepszych od siebie. Dzisiaj miało dojść do ostatniej walki tego turnieju.
- Jean de Orly, trzeci książę, wicediuk de Orly, baronet de Vannes! - gromki głos herolda towarzyszył zmierzającemu w stronę szranków rycerzowi. Zbroja wicediuka lśniła w słońcu, a jego biały koń pewnie zmierzał naprzód, nie zaniepokojony okrzykami które wzniósł rozemocjonowany tłum. Zarówno zwierzę jak i jego właściciel byli prawdziwymi weteranami turniejów w całym Ambois. - Zmierzy się w ostatniej decydującej walce z... czarnym rycerzem! - miejsce po przeciwnej stronie pola zajmował już odziany w czarną zbroję wojownik. Po Ambois krążyło wielu błędnych rycerzy, szukających sławy lub po prostu kłopotów - a niektórzy zapuszczali się nawet poza granice Arcyksięstwa. Byli tacy, którzy dumnie nosili swe znaki herbowe. Wśród błędnych zdarzali się jednak czarni rycerze - szlachetnie urodzeni, którzy z jakiegoś powodu nie chcieli ujawniać swej tożsamości, lub po splamieniu swego honoru nie zamierzali kalać imienia swego rodu i kryjąc swe twarze i miano wędrowali przez świat. Nietypowym było pojawienie się jednego z nich na turnieju, jednak diuk w przypływie dobrego humoru zezwolił tajemniczemu przybyszowi na uczestnictwo. Nikt nie spodziewał się, że pokona wszystkich rywali i stanie do ostatniej walki. Rywale zajęli miejsca na końcach szranków. Zadęto w trąby, a rycerze ruszyli na siebie, opuszczając kopie. Tłum zamarł w oczekiwaniu... Walczący się zbliżały, jeszcze kawałek... Celny cios trafił Jeana de Orly, który wyleciał z siodła... W pierwszym przejeździe! Zgromadzeni nie mogli uwierzyć własnym oczom, oto wicediuk de Orly, zwycięzca kilkunastu turniejów, nazywany drugą kopią Ambois leżał pokonany. Zgodnie ze zwyczajem czarny rycerz podjechał pod trybunę, podczas gdy giermkowie pomagali pozbierać się obolałemu wicediukowi. Błędny rycerz zatrzymał się w końcu pod trybuną. Diuk de Fontaine odchrząknął, otaksował zwycięzcę wzrokiem i rzekł:
- Tajemniczy rycerzu... Gratuluję ci zwycięstwa. Pokonałeś wszystkich rywali i pokazałeś swój kunszt. Jestem pod wielkim wrażeniem twoich umiejętności. Proś o co chcesz i jeśli będę mógł spełnić twą prośbę i nie uchybi ona honorowi, dostaniesz to. - czarny rycerz przez chwilę milczał po czym wskazał na najmłodszą córkę diuka.
- Dasz mi swą córkę za żonę... - powiedział cicho.Diuk zamrugał zaskoczony, a dziewczyna zamarła zaskoczona. Magnatowi zdawało się, że skądś zna ten głos... Teraz jednak wszyscy na niego patrzyli, a on dał swe słowo w obecności wszystkich zebranych... Wyraźnie zbyt pochopnie.
- Niech i tak będzie. - odpowiedział diuk. - Pokaż jednak swoją twarz, abym wiedział kto zostanie mym zięciem... - rycerz po chwili zdjął hełm i wszystkim ukazała się twarz... Bernarda de Reze, syna markiza de Reze, odwiecznego wroga diuka... Ten poczerwieniał jakby miał zaraz dostać ataku apopleksji. Dał się wymanewrować i to synowi swego największego wroga. Słowo było jednak słowem i diuk miał tylko nadzieję, że zanim zostanie urządzone wesele, on albo stary de Reze padną trupem, inaczej niewątpliwie czeka ich pojedynek...
"Jeśli nie masz po co żyć, żyj na złość innym."

Ceterum censeo NPC delendam esse.

Varja napisał/a:Poza tym proponuje nadać AdDurowi Order Farysa Pierwszego Stopnia za bycie upierdliwym jak wrzód w odbycie.
Awatar użytkownika
tomsn
Posty: 1160
Rejestracja: 12 lis 2016, 17:39
Lokalizacja: TABOR

Re: Klimatyczne wstawki (wstawiajcie śmiało)

Postautor: tomsn » 13 sie 2017, 0:02

TALIA PROMOCYJNA IMPERIUS XI


P R O L O G U E


SPALENIE JANA USTRZICHA
Karta Podstępu/Unikalna


hus.jpg


Przed kilkunastoma laty w mieście Cosntatninopolu odbył
się pokazowy proces wielkiego obrońcy chłopstwa i wolno
ści wszystkich żyjących. Nie bacząc na listy żelazne, któr
e miały chronić myśliciela postawiono go przed sądem. P
rawo stało po stronie obrońcy uciśnionych jednak musiał
on ulec przez brutalną siłą. Ogień stosu stał się zarzewie
m społecznego odrodzenia i dał siłę pokoleniu bożych bo
jowników.
IMPERIUSOWY EMERYT
Awatar użytkownika
Badet
Posty: 5370
Rejestracja: 09 lis 2016, 21:07
Lokalizacja: Fronty

Re: Klimatyczne wstawki (wstawiajcie śmiało)

Postautor: Badet » 13 sie 2017, 0:27

1004923_649973061725805_1768017597_n.jpg


    Śnieżyca ustąpiła już, gdy echa pierwszych odgłosów odbiły się od zboczy górskiej doliny. Pokrywający ciemne głazy i zmurszałe kamienie śnieg skrzył się srebrzyście w blasku księżyca, gdy miarowe bicie bębnów i tupot opancerzonych stóp zbliżał się stopniowo. Ukryci wśród skał powyżej wąskiego traktu biegnącego wzdłuż górskiego zbocza ludzie mocniej przywarli plecami do swojej osłony, zaciskając ręce na dzierżonej broni. Tymczasem zza zakrętu w poświacie padającej od niesionych pochodni wyłoniło się czoło wrażej kolumny. Hardzi, zakuci w ciężkie pancerze ludzie maszerowali ciężko przed siebie, wypuszczając z nozdrzy obłoczki pary wodnej. Wkraczając do Naagrundu najeźdźcy nie spodziewali się, jak szybko i bez ostrzeżenia może nadejść zima w wysokich przełęczach i górskich parowach. Teraz ich ciężkie, żelazne pancerze były bardziej obciążeniem i wadą, niźli korzyścią. Wadą, którą Naugrimowie zamierzali wykorzystać.
    W przeciwieństwie do maszerującej górskim traktem, nieświadomej zagrożenia napastniczej armii, skryci między skałami obrońcy nie nosili ciężkich pancerzy. Nie używali podobnego oręża: potężnych toporów, buzdyganów, glewii czy lanc, które, choć straszne w otwartym boju, nie zdawały się na nic w ścisku skalnych kotlin i wykrotów. Drewniane, zdobione symbolami bogatych rodów i miast pawęże i kute z grubej stali zbroje czyniły z nich twardych przeciwników dla każdego stającego z nimi w równej walce rywala.
    Naugrimscy wojownicy nie zamierzali jednak stawać do równej walki.
    Klęczący w ciasnej wnęce między skałami Grimtol obserwował przemarsz wrogiej kolumny. Szereg za szeregiem przesuwały się przed nim rosłe, potężnie zbudowane postacie, o twarzach wykrzywionych w grymasie zmęczenia i niecierpliwości. Nieprzyjaciele jego ludu nie natrafili jak dotąd na poważny opór - pograniczne wsie i miasteczka zostały przez nich brutalnie spustoszone, a niesione przez nich łupy przypominały wojownikowi o swych krewniakach, których nie dane mu było uratować.
    Teraz jednak, w wąwozie Murron, będzie mu dane pomścić.
    Z brzękiem wylatującego z pochwy ostrza Grimtol podniósł się, unosząc w górę swój oręż. Długi na półtora metra claymore był tradycyjną bronią jego klanu, ostrze należało przed nim do jego ojca, dziada i szeregu setek innych, zacnych przodków. Teraz miało zakosztować wrogiej krwi.
*miejsce na mądrą sentencje*
Ironfoot


I7: Związek Saliski, I8: Hrabstwo Nowego Sohail, I9: Królestwo Naugrimów, I10: Konglomerat AAAR (Auralen-Asturia-Artois-Rzesza)
gg: 57514667
Awatar użytkownika
Witold
Posty: 2625
Rejestracja: 10 lis 2016, 9:52
Lokalizacja: Charizmatikos

Re: Klimatyczne wstawki (wstawiajcie śmiało)

Postautor: Witold » 13 sie 2017, 10:16

D E M O N

"Panie, jo nie wim co to było, jeno jadło nasego.
Łocyska wyłupioste, śpony, zembiska śtrośne"

Z przesłuchania kramarza Arthura MacGregora


cd.jpg


Ciemna zimna noc. Deszcz zacinał od kilku godzin.
Tylko głupiec wychyliłby nos z karczmy.
A jednak kilka postaci ciągnęło ku ulicy Węża.
To wędrowcy?, może kupcy?
Zaraz, zaraz, te opończe...to mnisi z Świętego Wzroku!
Ten kto wyglądał przez okna,
teraz z trzaskiem zamykał okiennice.
Skąd by tutaj mięli się znaleźć?
A tak, przecież o tygodnia mówiono o pozwie
kramarza Arthura MacGregora.
Był on rzekomo świadkiem zagryzienia starego Edvina
przez jego żonę, a raczej to co ja przypominało.
Braciszków ściągnięto do wyjaśnienia sprawy.
Jednak jak wiadomo, nie przebierają w środkach,
by wykryć nie tylko demona, ale i jego współpracowników.
Wszystkich współpracowników...
.
Awatar użytkownika
tomsn
Posty: 1160
Rejestracja: 12 lis 2016, 17:39
Lokalizacja: TABOR

Re: Klimatyczne wstawki (wstawiajcie śmiało)

Postautor: tomsn » 13 sie 2017, 14:45

TALIA PROMOCYJNA IMPERIUS XI


P R O L O G U E


NAUKI BRANDYVINE'A
Karta Podstępu/Unikalna


arno.jpg


Ów wybitny znawca i teolog przed laty
zakwestionował oficjalne nauczanie hierarchii. Wedle jego kazań wszyscy
ludzie urodzili sie równymi, a poszczególne stanowiska na drabinie społec
znej wzięły się tylko z nierównomiernego czerpania z bogactw tego świata
Pan Światła, jak z kolei nauczał, podobnie jak święty płomień jest wybaw
cą i wyrównuje wszelkie nierówności, gdyż pali tak bogatych jak i ubogich
Święty ogień rozpala żelazo do czerwoności i hartuje go. Stąd wyznawców
głoszących wykładnię Brandyvine'a nazywano żelaznookimi lub żarliwymi
IMPERIUSOWY EMERYT
adriankowaty
Posty: 234
Rejestracja: 21 lip 2017, 17:31

Re: Klimatyczne wstawki (wstawiajcie śmiało)

Postautor: adriankowaty » 20 sie 2017, 21:15

Nie miałem w sumie pomysłu, co napisać, jednak to najlepiej oddaje mój kraj:
https://youtu.be/hOBfeZVGdQk
Awatar użytkownika
tomsn
Posty: 1160
Rejestracja: 12 lis 2016, 17:39
Lokalizacja: TABOR

Re: Klimatyczne wstawki (wstawiajcie śmiało)

Postautor: tomsn » 20 sie 2017, 22:15

TALIA PROMOCYJNA IMPERIUS XI


Artysta Światowy


DANTE ALIGHIERI
TEORETYK MONARCHII


dante-alighieri.jpg


Zagraj tę kartę na prowincję z jedna łuzą.

Teoretyk monarchii: Pisze traktat na temat emancypacji
władzy świeckiej od wszelkiej duchowej. Ogłasza, że za
dania państwa są jasno określone, a służba państwu jest
powinnością wszelkich rządzących książąt oraz królów.
Traktat o monarchii powoduje wzrost popularności władcy
wśród arystokracji i przez to +5 proc. dla stabilności w
prowincji. Na ukończenie traktatu potrzebuje 4 lat niep
rzerwanej pracy. Najazd na prowincję niweczy ten czas.

Dante Alighieri: Ten światowej sławy pisarz sprawia, że
w urzędników królewskich wstępuje duma! Wraz z ukoń
czeniem traktatu administracja prowincji zyskuje +3 proc.
IMPERIUSOWY EMERYT

Wróć do „Dyskusje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 11 gości